wtorek, 15 lutego 2011

Grupy w jednej klasie

To, że klasa dzieli się na grupy wcale nas nie dziwi. To jak najbardziej naturalne, że między ludźmi tworzą się słabsze i silniejsze więzi, tylko dlaczego od razu powstają koła wzajemnej adoracji i obserwujemy wywyższanie się grup, oraz brak tolerancji między uczniami ? Sprawdźmy to. 


Idealna klasa powinna darzyć się przyjacielską miłością, współpracować razem, tolerować siebie nawzajem, a każdy dzień spędzony w szkole powinien być w taki stopniu miły, jak wyjście z przyjaciółmi na miasto. Niestety idealna klasa nie istnieje. Zawsze bowiem znajdzie się grupka osób nazwana przez resztę " odmieńcami". Może też być to jedna osoba. Może to być pół klasy. Wpływa na to wiele czynników, takich jak :

- Wygląd,
- ubiór,
- religia,
- pieniądze,
- wyniki w nauce. 


Często ludzie po prostu nie tolerują innych osób różniących się od nich samych. Być może inaczej się ubierają, nie są wystarczająco bogaci, bądź lepiej się uczą. 
Tak właśnie tworzą się grupki. Nienawidzą one siebie nawzajem, chętnie robią sobie na złość, lub wręcz przeciwnie - traktują jak powietrze. Uczniami targają przeróżne, negatywne uczucia wobec znienawidzonej grupy. Ale czy warto niszczyć sobie nawzajem życie klasowe ? Przecież o wiele lepiej jest trzymać się razem i ukończyć szkołę z miłymi wspomnieniami. ! Niestety, brak tolerancji jest największą przeszkodą. 

A na jakiej zasadzie działają " grupy klasowe " ? 

Grup w klasie może być nawet więcej niż 2, bo aż 3,4 a nawet 5 małych grupek. Mimo to działają w podobny sposób. Grupka osób w klasie zauważa, że reszta różni się od nich i postanawiają nie trzymać z nimi, twierdząc, że są gorsi. Dochodzi do konfliktów, które ranią tą słabszą grupę, wyśmiewają z ocen, ubioru, religii i wielu innych rzeczy. Powoli z jednej klasy robią się dwie...trzy...





Jak zapobiec agresji i nienawiści klasowej ?

Niestety niewiele da się w takiej sytuacji zrobić. Jeżeli natomiast mamy już serdecznie dosyć grupki, która znęca się na nas psychicznie, lub nawet fizycznie, należy udać się do wychowawcy lub/i pedagoga szkolnego. Innego wyboru nie ma. Można się przecież mścić, ale to tylko pogorszy sytuację.


TEST!

Na test odpowiadaj najszczerzej jak potrafisz- robiłam go tylko po to, abyś mogła się sprawdzić, są dla twojej informacji, a wynikiem nie musisz dzielić się z innymi ; )

TEST- CZY JESTEŚ TOLERANCYJNA ?


1. Czy nie tolerujesz w klasie ludzi o odmiennych poglądach ?
TAK
NIE

2. Czy często porównujesz ze sobą innych, twierdząc, że jesteś lepsza ?
TAK
NIE

3. Czy pieniądze mają dla ciebie duże znaczenie, jeżeli chodzi o zawieranie klasowych przyjaźni ?
TAK
NIE

4. Czy należysz w klasie do grupki przyjaciół, którzy często wykorzystują wszelką agresję wobec pozostałych członków klasy ?
TAK
NIE

5. Często obgadujesz z przyjaciółmi innych członków klasy ?

TAK
NIE

6. Lubisz wszystkie osoby z twojej klasy ?
TAK
NIE

7. Często żałujesz, że jesteś w tej klasie, a nie w innej ?
TAK
NIE

8. Czy nie lubisz kogoś z klasy przez lepsze wyniki w nauce ?
TAK
NIE






Jeżeli chodziaż na 5 pytań odpowiedziałaś twierdząco, oznacza,że powinnaś popracować nad sobą, gdyż twoje zachowanie negatywnie wpływa na życie klasowe.

Tak więc, starajmy się budować więź klasową od pierwszego dnia spędzonego ze sobą, zanim będzie za późno : )

niedziela, 13 lutego 2011

CZY BÓG ISTNIEJE?

6. Czy Bóg istnieje? W przeciwieństwie do wszystkich innych objawień, Jezus Chrystus jest najwyraźniejszym, najkonkretniejszym obrazem Boga, który poszukuje z nami kontaktu.

Dlaczego Jezus? Jeśli przyjrzymy się głównym religiom świata, odkryjemy, że Budda, Mahomet, Konfucjusz i Mojżesz określali się mianem nauczycieli lub proroków. Żaden z nich nie twierdził nigdy, że jest równy Bogu, natomiast w odróżnieniu od nich Jezus złożył taką deklarację. Mówił swoim słuchaczom, że Bóg istnieje i że właśnie na Niego patrzą. Choć nauczał o swoim Ojcu w niebie, nie mówił z pozycji oddzielenia od Niego, ale z pozycji jedności z Ojcem -- jedności niedostępnej dla żadnego innego człowieka. Jezus twierdził, że kto Go zobaczył, zobaczył także i Ojca, a kto w Niego uwierzył, uwierzył w Ojca.
Jezus powiedział: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia”8. Przypisywał sobie atrybuty właściwe jedynie Bogu -- zapewniał, że może przebaczać ludziom grzechy, uwalniać od grzesznych nawyków, udzielać poczucia sensu i spełnienia, a także ofiarować życie wieczne w niebie. W przeciwieństwie do innych nauczycieli, którzy zwracali uwagę na swoje słowa, Jezus wskazywał ludziom na samego siebie. Nie mówił: „Słuchajcie moich słów, a znajdziecie prawdę”. Twierdził raczej: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”9.
Czy Jezus przedstawił jakieś dowody na poparcie przypisywanej sobie boskości?Tak -- robił rzeczy, których nie są w stanie zrobić inni ludzie. Dokonywał cudów. Uzdrawiał ludzi -- niewidomych, kalekich, głuchych -- a kilka osób wzbudził z martwych. Miał władzę nad przedmiotami -- rozmnażał chleb i ryby, karmiąc tłumy liczące kilka tysięcy osób. Panował nad siłami przyrody -- chodził po jeziorze i uciszył burzę, żeby ochronić swoich przyjaciół przed żywiołem. Tłumy nie odstępowały Jezusa na krok, ponieważ stale zaspokajał ich potrzeby i dokonywał cudów. On sam powiedział, że jeśli ktoś nie chce wierzyć w to, co mówi, powinien przynajmniej uwierzyć w Niego ze względu na cuda, które ogląda10.
Jezus Chrystus pokazał nam Boga, który jest łagodny i kochający, który zdaje sobie sprawę z naszego egoizmu i niedoskonałości, ale mimo to gorąco pragnie bliskiej więzi z nami. Jezus uczył, że chociaż w Bożych oczach jesteśmy grzesznikami zasługującymi na karę, Jego miłość do nas przeważyła i Bóg przygotował inny plan. Sam przyjął postać człowieka i wziął na siebie karę za nasze grzechy. To brzmi niedorzecznie? Być może, ale wielu kochających ojców chętnie zamieniłoby się miejscami ze swoimi dziećmi na oddziale onkologicznym, gdyby tylko było to możliwe. Biblia mówi, że kochamy Boga dlatego, że On pierwszy nas umiłował.
Jezus zamienił się z nami miejscami i umarł za nas, abyśmy mogli otrzymać przebaczenie. Na tle wszystkich innych religii znanych ludzkości tylko w Jezusie widzimy Boga, który wychodzi naprzeciw człowiekowi i oferuje nam możliwość nawiązania z Nim więzi. Jezus okazuje nam Boże serce przepełnione miłością, zaspokaja nasze potrzeby i przybliża nas do siebie. Przez Jego śmierć i zmartwychwstanie możemy dziś otrzymać nowe życie. Możemy doświadczyć przebaczenia, akceptacji oraz prawdziwej miłości ze strony Boga. On sam mówi do nas: „Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość”11. To właśnie Bóg w działaniu.
Czy Bóg istnieje? Jeśli chcesz się dowiedzieć, zapoznaj się bliżej z osobą Jezusa Chrystusa. To właśnie o nim powiedziano: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”12.
Bóg nie zmusza nas do uwierzenia w Niego, chociaż mógłby to zrobić. Zamiast tego zapewnił nam dostęp do wielu faktów przemawiających za Jego istnieniem, tak abyśmy mogli dobrowolnie się do Niego ustosunkować. W tym artykule wspomnieliśmy o doskonałej odległości Ziemi od Słońca, unikatowych właściwościach chemicznych wody, ludzkim mózgu, DNA, niezliczonej rzeszy ludzi dających wyraz swojej wierze w Boga, nurtującym nasze serca i umysły pytaniu, czy Bóg istnieje, czy wreszcie o gotowości Boga do wyjścia nam naprzeciw i objawienia się przez Jezusa Chrystusa. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o Jezusie i powodach, które przemawiają za tym, by w Niego uwierzyć, zobacz: Wiara nie jest ślepa.

Jeśli chcesz nawiązać więź z Bogiem, możesz to zrobić już teraz.

To twoja decyzja, nikt nie może cię do niej zmusić. Jednak jeśli chcesz uzyskać Boże przebaczenie i nawiązać z Nim przyjaźń, możesz to zrobić choćby zaraz, prosząc Go, aby ci wybaczył i wszedł w twoje życie. Jezus mówi: Oto stoję u drzwi [serca] i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego”13. Jeśli chcesz to zrobić, ale nie wiesz, jak wyrazić swoje pragnienie słowami, możesz skorzystać z następującej modlitwy: „Jezu, dziękuję, że umarłeś za moje grzechy. Znasz moje życie i wiesz, że potrzebuję przebaczenia. Proszę, żebyś mi teraz przebaczył i wkroczył w moje życie. Chce naprawdę Cię poznać. Przyjdź teraz do mojego życia. Dziękuję, że chcesz się ze mną przyjaźnić. Amen”.
Dla Boga wasza przyjaźń jest czymś nienaruszalnym. Mówiąc o wszystkich, którzy uwierzą w Niego, Jezus stwierdza: „Ja ich znam. Oni idą za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki”14.
A zatem -- czy Bóg istnieje? Po przeanalizowaniu przedstawionych tutaj faktów można dojść do wniosku, że Bóg istnieje i można Go poznać, nawiązując z Nim bliską, osobistą więź. Jeśli potrzebujesz więcej informacji na temat boskości Jezusa lub istnienia Boga albo jeśli masz inne ważne pytania, napisz do nas.
O autorce: Jako ateistka Marilyn Adamson nie mogła zakwestionować nieustannie wysłuchiwanych modlitw i świadectwa życia swojej bliskiej przyjaciółki. Próbując podważyć jej przekonania, Marilyn była zaskoczona bogactwem obiektywnych faktów przemawiających za istnieniem Boga. Po około roku nieustępliwych poszukiwań odpowiedziała na Bożą ofertę, zapraszając Go do swojego życia. Od tamtej pory stale przekonuje się, że wiara w Boga ma mocne podstawy i daje wiele satysfakcji.
(1) Rz 1:19-21
(2) Jer 29:13-14
(3) R.E.D. Clark, Creation (London: Tyndale Press, 1946), p. 20
(4) The Wonders of God's Creation, Moody Institute of Science (Chicago, IL)
(5) Ibid.
(6) Ibid.
(7) Ibid.
(8) J 8:12
(9) J 14:6
(10) J 14:11
(11) Jer 31:3
(12) J 3:16
(13) Ap 3:20
(14) J 10:27-29

sobota, 12 lutego 2011

CZY BÓG ISTNIEJE?

5. Czy Bóg istnieje? Wiemy, że Bóg istnieje, ponieważ On szuka kontaktu z nami. Podejmuje różne działania i zachęca nas, żebyśmy się do Niego zwrócili.

Dawniej byłam ateistką i jak większość ateistów zastanawiałam się często, dlaczego ludzie w ogóle wierzą w Boga. Ciekawe, że ateiści poświęcają tyle czasu, uwagi i energii, próbując obalić coś, co, jak wierzą, nawet nie istnieje! Co nimi powoduje? Gdy byłam ateistką, tłumaczyłam swoje intencje troską o biednych ludzi karmiących się złudzeniami... Chciałam im pomóc w uświadomieniu sobie, że ich nadzieja jest pozbawiona podstaw. Szczerze mówiąc, kierowała mną również motywacja innego rodzaju. Podważając przekonania osób wierzących w Boga, byłam ciekawa, czy uda im się przekonać mnie do swoich racji. Chciałam uwolnić się od pytania o Boga. Gdybym była w stanie niezbicie wykazać wierzącym, że się mylą, problem zostałby rozwiązany i mogłabym bez przeszkód zająć się innymi sprawami.
-Nie wiedziałam, że temat Boga ciążył tak bardzo na moim umyśle, ponieważ On sam wywierał na mnie nacisk. Przekonałam się, że Bóg chce być znany. Stworzył nas właśnie po to, byśmy Go znali. Otoczył nas całym mnóstwem faktów i konsekwentnie konfrontuje nas z pytaniem o to, czy On istnieje. Czułam się tak, jakbym nie mogła uciec przed myślą, że Jego istnienie jest możliwe -- w dniu, w którym postanowiłam uznać, że Bóg jest, rozpoczęłam swoją modlitwę od stwierdzenia „No dobrze, wygrałeś...”. Być może zasadniczym powodem, dla którego ateiści tak bardzo przejmują się ludźmi wierzącymi w Boga, jest właśnie to, że Bóg szuka w ten sposób drogi do ich serc.
Nie jestem jedyną osobą, która doświadczyła czegoś podobnego. Malcolm Muggeridge, socjalista i autor książek filozoficznych, opisał swoje życie przed poznaniem Boga w taki oto sposób: „Miałem poczucie, że nie tylko ja prowadzę poszukiwania, ale ktoś poszukuje mnie”. C.S. Lewis wspominał: „Wyobraźcie sobie, jak siedzę w pokoju w Magdalen i czuję co noc, że ile razy odrywam się choćby na sekundę od pracy, niezmiennie napotykam Jego coraz wyraźniejszą, tak przecież niechcianą obecność. To, czego tak bardzo się bałem, spotkało mnie w końcu. Wiosną 1929 roku poddałem się i uznałem, że Bóg jest Bogiem. Ukląkłem i modliłem się tej nocy jak największy i najbardziej opieszały grzesznik w całej Anglii”.
Lewis napisał później książkę pod tytułem Zaskoczony radością, która jest owocem jego osobistego spotkania z Bogiem. Ja też nie miałam żadnych oczekiwań, gdy po prostu przyznałam zgodnie z prawdą, że Bóg istnieje. A jednak na przestrzeni kolejnych kilku miesięcy Jego miłość do mnie zupełnie mnie zadziwiła

piątek, 11 lutego 2011

CZY BÓG ISTNIEJE?

4. Czy Bóg istnieje? Osoba twierdząca stanowczo, że nie ma Boga, musi zignorować najgłębsze odczucia niezliczonej rzeszy ludzi, którzy są przekonani, że Bóg jest.

Nie chcemy przez to powiedzieć, że jeśli wystarczająca liczba osób w coś wierzy, to automatycznie jest to prawdą. Naukowcy odkrywają nowe prawdy o wszechświecie, które podważają lub negują wcześniejsze wnioski. Jednak postęp naukowy nie doprowadził jeszcze do odkrycia, które podważyłoby prawdopodobieństwo liczbowe, że za tym wszystkim kryje się inteligentny umysł. W istocie kolejne odkrycia naukowe dotyczące człowieka i wszechświata wykazują jeszcze dobitniej, z jak złożonymi zjawiskami mamy do czynienia i jak bardzo uwidacznia się w nich misterny projekt. Dowody wcale nie podważają Boga, ale przemawiają za inteligentnym źródłem życia we wszechświecie. Jednak przesłanki obiektywne to nie wszystko.
Musimy spojrzeć szerzej na to zagadnienie. Od zarania dziejów u miliardów ludzi na całym świecie napotykamy przeświadczenie, że Bóg istnieje -- ludzie dochodzą do takiego wniosku na podstawie osobistego, subiektywnego kontaktu z Bogiem. Szczegółowe relacje dotyczące swoich doświadczeń z Bogiem mogą także dziś złożyć miliony żyjących współcześnie osób. Osoby te powołują się na wysłuchane modlitwy, i konkretne, często zadziwiające sposoby, w jakie Bóg zaspokaja ich potrzeby i prowadzi podczas podejmowania ważnych decyzji w życiu osobistym. Ludzie, o których mowa, nie opisują jedynie takich czy innych wierzeń czy doktryn, ale przedstawiają szczegółowe relacje dotyczące działania Boga w ich życiu. Wielu z nich wyraża pewność, że istnieje dobry, kochający Bóg, który okazał im swoją troskę i wierność. Jeśli jesteś sceptykiem, czy możesz z całą pewnością stwierdzić: „Mam absolutną rację, a oni wszyscy mylą się co do Boga”?

czwartek, 10 lutego 2011

CZY BÓG ISTNIEJE?

3. Czy Bóg istnieje? „Przypadek” lub „przyczyny naturalne” nie są wystarczającym wyjaśnieniem.

Alternatywą dla istnienia Boga jest pogląd, że wszystko, co widzimy wokół nas, powstało w wyniku splotu czynników naturalnych i przypadku. Gdy ktoś rzuca kostką, istnieje pewne prawdopodobieństwo, że wypadnie para szóstek. Jednak czymś zupełnie innym jest szansa pojawienia się oczek na czystej kostce. Współczesna nauka potwierdza to, co Pasteur próbował wykazać już dawno temu -- życie nie może powstać z materii nieożywionej. Skąd zatem pochodzą ludzie, zwierzęta i rośliny?
Przyczyny naturalne nie są również adekwatnym wyjaśnieniem ilości precyzyjnych informacji zawartych w ludzkim DNA. Osobom, które nie biorą pod uwagę Boga, pozostaje wniosek, że wszystko to powstało bez przyczyny, bez planu, jedynie w wyniku szczęśliwego zbiegu okoliczności. Jednak odwoływanie się do szczęśliwego zbiegu okoliczności u podstaw niezwykle złożonych struktur i zjawisk, które obserwujemy we wszechświecie, to postawa, która intelektualnie pozostawia wiele do życzenia.

środa, 9 lutego 2011

CZY BÓG ISTNIEJE?

2. Czy Bóg istnieje? Złożoność ludzkiego mózgu wskazuje na stojącą za nim wyższą inteligencję.

Mózg człowieka... Miliony jednocześnie zachodzących procesów i zdumiewająca ilość informacji. Nasz mózg rejestruje wszystkie oglądane kolory i kształty, temperaturę otoczenia, nacisk stóp na podłoże, dochodzące dźwięki, suchość ust, a nawet fakturę dotykanych przedmiotów -- na przykład klawiatury. Mózg przechowuje i przetwarza wszystkie emocje, myśli i wspomnienia. Jednocześnie nieustannie monitoruje bieżące procesy i funkcje organizmu, takie jak rytm oddechu, ruchy gałek ocznych, głód czy pracę mięśni dłoni.
-Mózg człowieka przetwarza ponad milion komunikatów na sekundę7. Ocenia wagę wszystkich tych danych, odfiltrowując mniej istotne informacje. Dzięki temu możemy się skupić i skutecznie funkcjonować w swoim świecie. Mózg, który przetwarza ponad milion informacji na sekundę, oceniając ich wagę i pozwalając nam działać na podstawie najistotniejszych danych... Czy mógł powstać po prostu przez przypadek? Czy za jego powstaniem kryją się wyłącznie bezosobowe czynniki biologiczne, które przypadkiem doprowadziły do ukształtowania idealnej tkanki, naczyń krwionośnych, komórek nerwowych i struktury? Mózg działa inaczej niż pozostałe organy. Dostrzegamy w nim inteligencję, zdolność rozumowania, generowania uczuć, snucia marzeń i planów, podejmowania działań oraz wchodzenia w interakcje z innymi osobami. W jaki sposób można wyjaśnić powstanie mózgu człowieka?

wtorek, 8 lutego 2011

CZY BÓG ISTNIEJE?

Czy Bóg istnieje? Czy można to udowodnić? Poniżej znajdziesz przekonujące argumenty przemawiające za tym, by uwierzyć w istnienie Boga...
Marilyn Adamson
-Czy chciałabyś lub chciałbyś, aby ktoś po prostu wykazał istnienie Boga? Bez wywierania nacisku, bez stwierdzeń typu „Po prostu musisz uwierzyć”. W tym artykule przedstawiono wybrane argumenty przemawiające za tym, że Bóg istnieje. Nie są to niezbite dowody (nikt takich nie ma), ale pośrednie przesłanki, które mogą przekonać do uwierzenia, że On istnieje. W tym wszystkim ważne miejsce ma właśnie wiara, bo jest ona konieczna, aby uznać wyższy Absolut.
Jednak najpierw zwróć uwagę na pewną prawidłowość. Jeśli ktoś neguje samą możliwość istnienia Boga, najpewniej z góry odrzuci wszelkie wskazujące na to przesłanki, tłumacząc je sobie w inny sposób.
Jeśli chodzi o możliwość istnienia Boga, Biblia mówi, że są osoby, które zapoznały się z wystarczającą ilością faktów, ale postanowiły stłumić lub odrzucić prawdę o Bogu1. Z drugiej strony do tych, którzy chcą poznać Boga, jeśli tylko On istnieje, Bóg kieruje następujące słowa: „Będziecie Mnie szukać i znajdziecie Mnie, albowiem będziecie Mnie szukać z całego serca. Ja zaś sprawię, że Mnie znajdziecie”2. Zanim przyjrzysz się faktom dotyczącym istnienia Boga, zadaj sobie pytanie: „Jeśli Bóg istnieje, czy chciałabym/chciałbym Go poznać?”. Poniżej przedstawiono argumenty, które warto wziąć pod uwagę...

1. Czy Bóg istnieje? Stopień złożoności naszej planety wskazuje na świadomego Projektanta, który nie tylko stworzył nasz wszechświat, ale także obecnie go podtrzymuje.

Można podać niezliczone przykłady wskazujące na istnienie Bożego projektu -- tutaj wymienimy zaledwie kilka z nich:
Ziemia... Jej wielkość jest właściwa dla rozwoju. Rozmiar Ziemi i odpowiadająca mu siła grawitacji zapewniają utrzymanie przy planecie cienkiej powłoki gazowej - składającej się głównie z tlenu i azotu - o grubości nieprzekraczającej 100 km. Gdyby Ziemia była znacznie mniejsza, istnienie atmosfery byłoby niemożliwe, podobnie jak w przypadku Merkurego.
-Ziemia znajduje się w odpowiedniej odległości od Słońca (waha się ona w ciągu roku o kilka procent). Zwróćmy uwagę na występujące wahania temperatury, w przybliżeniu w zakresie od -30 do +50 stopni Celsjusza. Gdyby nasza planeta znajdowała się nieco dalej od Słońca, wszyscy byśmy zamarzli. Gdyby Ziemia znajdowała się bliżej Słońca, groziłoby nam spalenie. Nawet nieznaczne odchylenie od obecnego położenia Ziemi względem Słońca spowodowałoby, że życie na naszej planecie byłoby niemożliwe. Ziemia zachowuje tę doskonałą odległość od Słońca, krążąc wokół niego z prędkością niemal 110 tys. kilometrów na godzinę. Ziemia obraca się również wokół własnej osi, co pozwala na codzienne ogrzanie i ochłodzenie większości powierzchni planety.
Oddziaływanie Księżyca powoduje formowanie się pływów oceanicznych i przemieszczanie olbrzymich mas wody, dzięki czemu ulega ona wymieszaniu, a - poza wypadkami tsunami - nie zalewa powierzchni kontynentów4.
Woda... Bezbarwna, bezwonna i pozbawiona smaku, a jednak żadna żywa istota nie mogłaby się bez niej obyć. Rośliny, zwierzęta i ludzie składają się w większości z wody (woda stanowi około dwie trzecie masy naszego ciała). Właściwości wody okazują się doskonale współgrać z potrzebami różnych form życia na Ziemi.
Woda charakteryzuje się wysoką temperaturą wrzenia i niską temperaturą zamarzania. Pozwala nam funkcjonować w środowisku o znacznych wahaniach temperatury, zapewniając zachowanie stałej temperatury ciała na poziomie około 37 stopni Celsjusza.
-Woda jest uniwersalnym rozpuszczalnikiem. Ta właściwość czyni z wody doskonały środek transportu wewnątrzustrojowego, dzięki któremu tysiące związków chemicznych, substancji mineralnych i składników pokarmowych dostaje się do najmniejszych naczyń krwionośnych i komórek naszego ciała5.
Woda jest obojętna pod względem chemicznym. Nie wpływa na skład przenoszonych przez siebie substancji, dlatego substancje odżywcze, środki lecznicze i związki mineralne mogą być łatwo wchłaniane i wykorzystywane przez nasz organizm.
Dzięki procesowi dyfuzji prostej woda przedostaje się do wyższych części roślin wbrew sile ciążenia, dostarczając życiodajne soki i składniki odżywcze na szczyty nawet najwyższych drzew.
Woda zamarza zwykle w górnych partiach zbiorników wodnych, a warstwa lodu unosi się na wodzie, dzięki czemu ryby są w stanie przetrwać zimę.
Dziewięćdziesiąt siedem procent wody na Ziemi znajduje się w oceanach. Jest to woda słona, istnieje jednak system jej oczyszczania i dystrybucji, co zapewnia warunki do życia na naszej planecie. Woda oceaniczna unosi się w górę w procesie parowania i oddzielona od soli gromadzi się w formie chmur. Te są z łatwością przemieszczane przez wiatr i pozwalają na rozprowadzanie wody nad lądem w celu zaspokojenia potrzeb roślin, zwierząt i ludzi. Opisany system oczyszczania i dystrybucji umożliwia ponowne wykorzystanie wody i zapewnia warunki do życia na naszej planecie.

sobota, 5 lutego 2011

Komplemenciarze

Jakże łase jesteśmy na komplementy naszych ukochanych. Nawet jak palną coś w rodzaju „Ale masz ładne oczy” to i tak będziemy w siódmym niebie. 

Jak brzmiał najprzyjemniejszy komplement, jaki w życiu usłyszałaś? – „Jesteś nieprawdopodobnie sprawiedliwa” usłyszałam kiedyś od swojego chłopaka – mówi Kasia z Kołobrzegu. - Pomyślałam, że nie często słyszy się takie słowa – dodaje. Kinga z Łomianek pod Warszawą najmilszą rzecz usłyszała z ust swojej mamy: „Zawsze chciałam mieć tyle klasy, co Ty”.

Coraz milej

Jednak nic tak nie cieszy jak wyszukany komplement z ust ukochanego. Uwielbiamy, kiedy usiłują się nam przypodobać. Hasło: „Chcę, żeby każdy mój dzień pachniał tak samo jak Ty” wywołuje u nas niepewny rumieniec. Słowa „Jesteś jedyna i niepowtarzalna” przyprawiają o lekki zawrót głowy. Natomiast zdanie: „Wyglądasz cudownie w tej sukience” powoduje palpitacje serca. Oj, tak.. na komplementy na temat naszego wyglądu jesteśmy szczególnie łase..

Tylko dla nich

Bo i po co stroimy się godzinami przed spotkaniem z nim? Owszem, dla własnego dobrego samopoczucia również. Ba! Kiedy wyglądamy atrakcyjnie, mamy nawet wyższe mniemanie o sobie, czujemy się lepsze. Ale wyśmienitym komentarzem do wybranego stroju i zadbanego wyglądu jest oczywiście zniewalający komplement od mężczyzny. Celowo pisze, że od mężczyzny, niekoniecznie od Twojego chłopaka. Jeśli on nie widzi, jakie cudo ma u swego boku, to jego qmpel mu zapewne przypomni. Odrobina zazdrości nigdy nie zaszkodzi ;-)





Łaskawym okiem

No, cóż. Nie każdy ma dar trafnego komentowania. Jeśli brakuje Ci miłych słów z ust Twojego chłopaka, po prostu mu o tym powiedz. Ale uważaj! Nie uraź jego męskiej dumy. Jeśli jest wrażliwy na takim punkcie, może lepiej zastosuj inna taktykę. To Ty praw mu wyszukane komplementy, a może w ten sposób „ nauczy” się, w jaki sposób je wymyślać. I miej dla niego litość.. Mało, który facet potrafi powiedzieć kobiecie dokładnie to, co ona chce usłyszeć w danej chwili. Doceniaj jego starania, przecież to takie słodkie..

A na koniec odpowiedz sobie na pytanie: Jak często to Ty mówisz mu miłe słowa? Ale tak zupełnie spontanicznie, pod wpływem chwili, bez oczekiwań na rewanż? Hmm?

czwartek, 3 lutego 2011

Zakochana podwójnie

Entliczek pentliczek, na kogo wypadnie na tego bęc! Hmm... To nie najlepszy sposób na dobieranie sobie chłopaka. Ale co zrobić, kiedy po prostu nie wiesz, którego wolisz?

Nie przesadzajmy, że mamy takie powodzenie, że musimy wybierać spośród grupki super przystojnych i inteligentnych facetów. Takie cuda się nie zdarzają. Znacznie częściej jest ich dwóch... Oboje mili, zakochani, interesujący, a jednak tak odmienni. W kółko zadajesz sobie pytanie: czy można kochać dwóch chłopaków na raz?

Zaczyna się zazwyczaj bardzo niewinnie. Z jednym flirt rozgorzał już na dobre. Jesteście szczęśliwą parą, oczywiście po drobnych przejściach jak to zwykle bywa. Jednak każde nieporozumienie tylko wzmacnia wasz związek. Cieszycie się każdą wspólnie spędzoną chwilą! A tu nagle ni stąd ni zowąd pojawia się ten Drugi... Po co? Przecież właśnie zaczęło Ci się wspaniale układać z Pierwszym! Los bywa przekorny! Mało tego! Owy Drugi okazuje się wspaniałym chłopakiem, przy którym czujesz się bardzo swobodnie, a najchętniej przegadałabyś z nim całe dnie. Kiedy do Twojej racjonalnej główki dociera ten fakt postanawiasz się już więcej z nim nie spotykać. Chyba, że na kawę. No i jeszcze od czasu do czasu na przyjacielską pogawędkę. Albo do kina. I tak to się właśnie zaczyna.

A potem bardzo trudno jest skończyć. Karuzela kłamstw i wykrętów zaczyna przyspieszać, oni tracą orientację, a Ty czujesz się już okropnie. Zmyślasz w żywe oczy jednemu, żeby spotkać się z drugim. Oj, niedobrze. Pora abyś podjęła „męska decyzję”! Dosłownie!

Nie można bawić się czyimiś uczuciami. Sama pewnie też byś nie chciała, aby Twój partner Cię oszukiwał. Albo rybki, albo akwarium. Skończ z tą podwójną grą jak najszybciej! W przeciwnym razie najprawdopodobniej staniesz się powodem nieszczęścia dwóch fajnych chłopaków. I przy okazji swojego. Takie zachowanie jest po prostu nie fair.

Ponadto zbyt długie zwlekanie z decyzją, z którym z nich wolisz się spotykać, może skutkować tym, że stracisz ich obu. Nie myśl, że będą wiecznie czekali aż postanowisz „coś” zrobić z tą męczącą sytuacją. Nie zdziw się jak będą mieli tego dosyć. I Ciebie również. Nie chcesz chyba płakać w poduszkę, że znów jesteś sama...?

wtorek, 1 lutego 2011

Nie mów do mnie: Misiu!

To jedna z rzeczy, której my, faceci, nie znosimy. Mamusiowanie, dokazywanie, spóźnianie.. Lista czynności zakazanych jest długa jak cygański tabun 

1. Nie bądź moją mamusią! 

Poranek był niezwykle irytujący. Na śniadanie dostałem smsa z dyrektywami. Misiu, jedz nabiał i pij mleko. Ubierz się ciepło. Uważaj na siebie, Misiu. Wrr.. mamusiowania dosyć! Jestem przecież dużym chłopcem. I nie ma dla mnie nic przyjemniejszego, niż robić wszystko po swojemu. Dlatego na śniadanie zamówiłem pizzę i wcale nie założyłem kalesonów..

2. Właśnie dzwoniła, że znowu się spóźni..

.. a ja zawsze w takich momentach dostaję drgawek. Kobiece spóźnialstwo doprowadza nas, mężczyzn, do piekielnego szału. Wytłumaczenie? A to niespodziewana wizyta qmpeli, a to znowu dwugodzinne sesje przed lustrem. Zaspałam, Misiu, przepraszam. Och Misiu, znowu się zagadałam z kuzynką. Kochanie, daj mi pół godziny. Uff.. Mógłbym napisać o tym książkę. Ze spóźnialską dziewczyną naprawdę trudno jest się dogadać. I jeszcze trudniej umówić. 

3...ciekawe, kiedy ona przestanie gadać.. 

Gadulstwo to grzech największy. Zaciskam wtedy zęby i słucham o ciotce z Poznania, która ma kota Zygmunta, który ma przyjaciółkę, z którą ostatnio się jednak droczy. I mimo że lubię ciotkę z Poznania, czasem mam ochotę zakleić mej ukochanej usta taśmą izolacyjną. Trajkotanie może mieć swój urok, ale najczęściej prowadzi, niestety, do męskiej irytacji. Bo tak uroczo byłoby móc się po prostu w milczeniu poprzytulać… 

4. Uwaga! Zazdrośnica! Alarm! Przeczytała smsa od mojej koleżanki z kursów prawa jazdy. W moim pokoju zrodziło się krwiożercze tornado. Co, gdzie, kiedy z nią robiłem? Co to za Marta? Czego ode mnie chce?! I żebym się głupio się śmiał, bo ona już i tak wszystko wie! Kobiety! Zazdrość jest niewątpliwie Waszą domeną. Domeną, która nas, facetów, drażni jak czerwona płachta byka. Trudno wam w to uwierzyć, ale sms od znajomej naprawdę nie oznacza jeszcze okrutnej zdrady naszego wielkiego uczucia.. To właśnie zazdrość może wszystko zniszczyć. Więcej zaufania, moje drogie.

5. Ależ kochanie, tylko bez histerii!

W końcu się rozpłakała. Że się zdrowo nie odżywiam, że ją ciągle ponaglam, że jej nie słucham. I umawiam z innymi dziewczynami. Zakręciło mi się w głowie. Jakkolwiek ubóstwiam moją dziewczynę, gdy wpada w szloch nie mogę jej znieść. Płacz połączony z histeryczną bezradnością w ogóle Wam, 
To jedna z rzeczy, której my, faceci, nie znosimy. Mamusiowanie, dokazywanie, spóźnianie.. Lista czynności zakazanych jest długa jak cygański tabun