niedziela, 26 czerwca 2011

Ciekawe miejsca w Polsce


Fascynujące dla dzieci, ciekawe dla rodziców - niezwykłych miejsc, do których warto wybrać się całą rodziną, jest w Polsce naprawdę sporo. My dla was wybraliśmy pięć.
Park miniatur

Czeka was naprawdę dobra zabawa. W Inwałdzie (w połowie drogi między Bielsko-Białą a Wadowicami) zobaczycie największe perełki architektury światowej, m.in. świątynie Akropolu, Coloseum, Krzywą Wieżę w Pizie, Statuę Wolności, Mur Chiński, wieżę Eiffla, Big Bena, Łuk Triumfalny, Sfinksa i Biały Dom. Wszystkie w skali 1:25. Spacerując wśród nich, człowiek (zwłaszcza mały) nareszcie może się poczuć wielki. Niezapomniane przeżycia gwarantowane. Ale makiety zbudowane z zachowaniem wszelkich detali i umieszczone w pięknym parku nie są jedyną tutejszą atrakcją. Można też zagubić się i odszukać w zielonym labiryncie (spokojnie, wszystko jest pod kontrolą, rośliny mają na razie tylko 1,2 m wysokości, poza tym cały labirynt można zobaczyć jak na dłoni z pomostu widokowego). Maluch może także poszaleć na zamku do skakania, wielkiej zjeżdżalni, karuzeli, kolejce elektrycznej i auto scooterach.

Jeśli Inwałd leży daleko od waszych wakacyjnych szlaków, możecie zamiast do niego zajrzeć do Skansenu Miniatur w Pobiedziskach pod Poznaniem lub do Parku Miniatur w Kowarach koło Karpacza. W Pobiedziskach popatrzycie z góry na Mysią Wieżę, Biskupin, katedrę w Gnieźnie, poznański Stary Rynek, kolegiatę w Kurszwicy i inne budowle ze Szlaku Piastowskiego oraz Wielkopolski. W Kowarach czekają na was maleńkie pałace, kościoły i starówki miast dolnośląskich (m.in. zamek w Książu, jeleniogórskie Stare Miasto i świątynia Wang w Karpaczu) oraz miniatura Śnieżki wraz z obserwatorium meteorologicznym. Zobaczycie tu też pracownie, w których powstają kolejne makiety.

Wybierając się do parku miniatur, nie zapomnijcie aparatu fotograficznego. To będą naprawdę wyjątkowe zdjęcia. Czy myśleliście kiedyś o sobie jak o rodzinie Guliwerów? Jeśli nie, tutaj na pewno będziecie mieli ku temu okazję.




Zamek w Gniewie

Dla kilkulatka jest ciekawszy niż imponujący Malbork. Nie przytłacza tak ogromem, nie trzeba zwiedzać go w dużej grupie z niechętnym dzieciom przewodnikiem, a przede wszystkim turyści, także ci najmniejsi, nie są traktowani jak intruzi, którzy mogą jedynie uszkodzić cenny zabytek. To mile widziani goście, których można zarazić historyczną pasją. Zamek w Gniewie to największa twierdza krzyżacka po lewej stronie Wisły. Została mocno nadgryziona zębem czasu, ale teraz dzięki entuzjastycznej załodze wraca do dawnej świetności. Atutem zamku są bowiem ludzie, którzy tu pracują. Oni naprawdę kochają historię i potrafią o niej opowiadać. Możecie tu zobaczyć, jak wykuwa się miecze, własnoręcznie wybić monetę, ulepić garnek, spróbować strzału z kuszy, a nawet przymierzyć zbroję. Od maja do października na dziedzińcu zamkowym można bowiem spotkać kowala, rzeźbiarza, garncarza, tkaczki, a nawet... kata. Za skorzystanie z różnych atrakcji płaci się zamkowymi monetami (kupuje się je w kantorze zamkowym). Starsze dzieci mogą spróbować swych sił na ściance wspinaczkowej na zamkowych murach. Jeżeli zajedziecie do Gniewu w letni weekend, przeżyjecie rekrutację do artylerii, a jeśli zostaniecie wybrani, nauczycie się nabijania i strzelania z XVII-wiecznej armaty. A za rok może wybierzecie się na organizowaną przez zamkową załogę wielką bitwę, turniej rycerski czy widowisko światło i dźwięk.



Bałtowski Park Jurajski

Tego miejsca nie mogą ominąć rodzice młodych miłośników dinozaurów. Można tu spotkać się oko w oko z kilkudziesięcioma dinozaurami i innymi wymarłymi już zwierzętami. Naturalnej wielkości modele rozmieszczone są wzdłuż ścieżki spacerowej. Duże wrażenie robią zwłaszcza niemal 50-metrowy sejsmozaur i słynny drapieżca tyranozaur. Przewodnicy mają dar opowiadania. W godzinę opowiedzieć 500 milionów lat historii Ziemi to prawdziwa sztuka. A oni to robią bez zmrużenia oka. Warto zajrzeć też do muzeum. Są w nim m.in. kości dinozaurów, szczątki morskich gadów, zęby rekinów i paleozoiczne trylobity. Starsze dzieci w Bałtowie mogą się przekonać, jak płukano złoto i w specjalnych warsztatach plastycznych własnoręcznie pomalować figurkę dinozaura lub model amonitu (chęć udziału w tych zajęciach trzeba wcześniej zgłosić). Na terenie parku jest również ładny i bezpieczny plac zabaw. Są tu tradycyjne drabinki, huśtawki, zjeżdżalnie i pajęcza sieć do wspinania, ale można też zabawić się w paleontologa i osobiście odkopać szkielet tyranozaura.


Park Dzikich Zwierząt

Jeśli będziecie na Mazurach, zajrzyjcie tam koniecznie. W Kadzidłowie niedaleko Rucianego-Nidy można z bliska zobaczyć m.in. żubry, bizony, bobry, wilki, sarny, daniele, jelenie, dziki, tarpany i wiele gatunków ptaków. Często trafiają tu osierocone maluchy różnych gatunków i inni leśni pechowcy. Niektóre po odchowaniu i wyleczeniu wracają do lasu, inne zostają w parku na zawsze, otoczone troskliwą opieką. Zwierzęta mają tu bardzo dużo swobody, spacerują i mieszkają w parku, a ludzie starają się im nie przeszkadzać. Jedynie te, które mogłyby być niebezpieczne, odgrodzono od zwiedzających mocną siatką. Do wielu zwierzaków można podejść, a nawet je poklepać czy pogłaskać. Sympatyczni i zakochani w swoich podopiecznych przewodnicy oprowadzają turystów po parku, wyjaśniając obyczaje oglądanych gatunków, i cierpliwie odpowiadają na niekończące się pytania. Opowiedzą wam może niezwykłą historię dziczej miłości i perypetie pewnej sympatycznej oślicy. Podpowiedzą, jak odróżnić daniele od jeleni. I nauczą karmić rogacze z ręki. To niezapomniane przeżycie nie tylko dla dzieci.



Ruchome wydmy

Wyprawcie się na nie, jeśli będziecie na środkowym wybrzeżu. Są naprawdę ruchome - przemieszczają się pod wpływem wiatru, który przesypuje ziarenka piasku przez ich szczyty. Za rok mogą być nawet 10 metrów dalej. Dla malucha taka ogromna piaskownica to jest coś! Jeśli zaopatrzycie go w małą łopatkę (przerwa w marszu to świetna okazja do zabawy), lupę (przyda się do obserwacji walczących z ziarenkami piachu owadów) i lornetkę (ze szczytu będzie co oglądać), wyprawa z pewnością będzie udana. Choć nie da się ukryć, że także męcząca. Dla młodszych dzieci warto więc zabrać nosidło na plecy. Do plecaków koniecznie zapakujcie też wodę i coś do zjedzenia.



piątek, 24 czerwca 2011

Wytatuowała sobie 152 znajomych z Facebooka!

Pewna dziewczyna z Holandii określająca się Nickiem Susyj87 postanowiła wytatuować sobie na ramieniu wszystkich swoich znajomych z serwisu Facebook. Na szczęście miała ich tylko 152, gdyż w przeciwnym razie mogło by się nie skończyć tylko na ramieniu.
Susyj87 w opisie powyższego filmiku zaznacza, że jest to pomysł długo przemyślany. Dodatkowo ma zgodę każdego z 152 znajomych.

środa, 22 czerwca 2011

Port Władysławowo – port morski nad Morzem Bałtyckim, w północnej części woj. pomorskiego, w powiecie puckim, we Władysławowie


Dziś napiszę kilka informacji dotyczących portu we Władysławowie. Byliśmy we Władysławowie, któregoś lata, a że natrafiliśmy na niezbyt ciekawą pogodę, by leżeć i opalać się na plaży, postanowiliśmy zwiedzić port. Z początku myślałem, że w porcie nie ma nic co by mogło mnie zainteresować, a później okazało się, że spędziliśmy tam większą ilość dnia i było całkiem ciekawie
Port we Władysławowie powstał w 1938 roku. Początkowo budowę rozpoczęto w miejscowości Wielka Wieś. Port nazwano Władysławowo dla upamiętnienia fortu wojennego, wybudowanego z rozkazu króla Władysława IV.  Początkowo nie był on dostępny do zwiedzania, dopiero od roku 1994 został otwarty dla turystów.  Obecnie port Władysławowo to port rybacki z przystanią żeglarską i pasażerską. Działa tu stocznia remontowa, zakład przetwórstwa ryb, fabryka lodu łuskowego i mączki rybnej. Na różnych stronach można wyczytać informację o tym, iż port ten posiada 80 kutrów rybackich, które łowią rocznie około 25 - 35 000 ton ryb. Musze przyznać, że spacerując po porcie naliczyłem więcej niż 80 kutrów i kilkadziesiąt statków turystycznych. Niektórymi z nich można było odbyć krótki rejs po Morzu Bałtyckim. Zamieszczę zdjęcia kilku takich pojazdów wodnych :) 
Zapomniałem dodać, że spacerowanie po terenie portu jest bezpłatne. Nie wiem jak w innych portach, ale tu można chodzić do woli bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów. Dodatkową atrakcją jest też chodzenie po falochronie Trzeba tylko uważać i być bardzo ostrożnym, chodząc po betonowych falochronach.

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Bieszczadzka legenda: "Bies i Czady"


Bieszczadzka legenda
                   Bardzo dawno temu, kiedy kraina gór, lasów i połonin była bezludna i dziewicza, panował na niej Zły-Bies. Z postaci był podobny do człowieka, choć większy i rogaty. U ramion miał wielkie nietoperzowe skrzydła. Zły był zazdrosny o swoją ziemię i nie chciał z nikim się nią dzielić. Jako absolutny władca nie pozwalał dłużej się zatrzymywać w tych górach ani pasterzom, ani kupcom. Pewnego razu przywędrowało tu z daleka plemię, któremu przewodził młody, silny i mądry San. Dzika kraina spodobała się przybyszom. Postanowili osiąść tu na stałe. Zbudowali chaty i założyli wieś nad największą rzeką. Nie mógł znieść Bies, że zakwitło życie w jego dotychczas bezludnym królestwie - rozgniewany, przeszkadzał przybyszom, jak tylko mógł. Tam, gdzie wykarczowali drzewa, sadził nowe, do zagród z owcami wpuszczał wilki, na poletka napędzał dzikie zwierzęta aby tratowały zbiory. Ludzie zaczęli narzekać, ale San urzeczony pięknem tej krainy, tak ją pokochał, że postanowił wytrwać i innych zachęcał, by nie uciekali porzucając domy i dobytek. Bies gdy przekonał się, że nie może tych twardych ludzi pokonać w pojedynkę, stworzył sobie pomocników - Czadów. Wyczarował ich tyle, ile starych drzew w lesie. Były to pokraczne ludziki, ruchliwe, psotne i wesołe - szkodziły ludziom, ile tylko mogły. Na rozkaz Biesa ze złośliwą uciechą rozganiały pasące się na połoninach bydło, tańczyły w zbożu niszcząc wszystko, co było zasiane ludzką ręką. Straszyły dzieci w kołyskach, budziły ludzi spoczywających po ciężkim dniu pracy, dosypywały gospodyniom piasku do zupy, chowały drwalom siekiery. Złośliwe były i przebiegłe, wyliczanie ich "sprawek" mogłoby jeszcze trwać. Życie plemienia stało się jeszcze cięższe. San poprzysiągł, że pokona złe siły.
           Pewnego dnia, kiedy w lesie pracował dłużej niż najsilniejsi drwale, po ścięciu starego buka usłyszał krzyk, a potem cichutkie jęki i skargę wydobywającą się spod ciężkiego pnia. Gdy San pochylił się, zauważył pokracznego Czada przywalonego drzewem, proszącego o darowanie życia. Dobry San uwolnił Czada. Wdzięczny za ocalenie duszek wyznał, że on i jego bracia nie lubią czynić zła, ale są do tego zmuszani przez Biesa. Teraz, kiedy przekonał się o wspaniałomyślności ludzi, postanowił nie tylko im nie szkodzić, ale pomagać. Obiecał, że jako najstarszy w rodzie namówi do tego swych braci. Odtąd te małe stworzenia polubiły ludzi i pomagały im, jak tylko umiały. Pilnowały i zabawiały swymi psikusami dzieci, chroniły domy, pokazywały drogę w lesie, rozśmieszały nawet najbardziej nieszczęśliwych, rąbały drzewo do pieca. Ludzie odwdzięczali im się miseczką mleka i dobrym słowem.
           Sielanka nie trwała długo, bo wnet dowiedział się o sprzeniewierzeniu swych pomocników pan tej ziemi - Zły Bies. Zwołał wszystkie Czady i zapowiedział, że albo będą trzymały z nim, albo je unicestwi tak samo jak je stworzył. Przerażone Czady przybiegły do Sana - chciały żyć, a nie chciały szkodzić ludziom. Podczas długiej narady najstarszych i najmądrzejszych członków plemienia Czady podały sposób, jeden jedyny, przy pomocy którego można zwyciężyć Złego. Pokonać go może najsilniejszy z ludzi i tylko o świcie, kiedy Bies odpina czarodziejskie skrzydła i pozbawiony czarodziejskiej mocy kąpie się w najpłytszym miejscu najszerszej rzeki tej ziemi. Bez skrzydeł nie może czynić czarów, ale i tak jest ponadludzko silny. San przemyślał radę Czadów i wezwał Biesa na pojedynek o poranku, kiedy czarodziejskie skrzydła leżały na brzegu rzeki. Bies roześmiawszy się złośliwie na widok człowieka z toporem stającego mu naprzeciw, nie próbując  nawet sięgać po nietoperzowe skrzydła, ruszył do walki. San i Bies zmagali się od świtu do zmroku. Człowiek słabł coraz bardziej, a Bies zdawał się nie czuć zmęczenia. Na brzegu walkę śledziło całe plemię i wszystkie Czady.
           Kiedy Bies zrozumiał, że znalazł godnego sobie przeciwnika i przerażony myślą, że może przegrać, spróbował schwycić i przypiąć magiczne skrzydła. Wtedy to stary Czad, odwdzięczając się Sanowi za uratowanie życia, wrzucił je do rzeki. W tym momencie San walczył już ostatkiem sił. Dziwny czar tkwił w diabelskich skrzydłach, rzeka zyskała całą moc Biesa. Woda nagle wzburzyła się i zmętniała. Wartki, pienisty nurt porwał obu przeciwników.
           Zatonął w rozszalałej rzece Bies, który nie umiał pływać, ale i nie uratował się, osłabiony walką, San. Gdy następnego dnia wody opadły, na dnie rzeki ludzie znaleźli splecione ze sobą w śmiertelnym uścisku dwie postacie. Oddając hołd odwadze i waleczności swego wodza, osadnicy nazwali jego imieniem wielką rzekę. I w ten sposób pozostał - tak jak tego pragnął - dzielny San na ziemi, którą pokochał. Góry, przez które przepływa ta rzeka, nazwali Bies-Czadami, od imienia ich złego władcy i psotnych duszków.
            Podobno Czady można spotkać tu i dzisiaj, ale że i starych drzew, w których dziuplach mieszkają, jest już mniej, to i duszki te spotyka się rzadziej. Czady czuwają nad pięknem tej polskiej krainy. Na wędrowców rzucają słodki czar, który sprawia, że nie można zapomnieć jej uroku. Dlatego też w Bieszczady przyjeżdża się tylko raz, potem się tylko wraca. Tą piękną legendę opartą na kanwie autentycznych ludowych podań stworzył Marian Hess.
Zapraszam wszystkich do spędzania wakacji na Bieszczadach :)

środa, 15 czerwca 2011

Na śniadanie kącik kulinarny :)

Składniki:
-8 jajek
-2 pomidory
-1/4 kg cienkiej kiełbasy
-2cebule
-olej
-sól
-mleko
Sposób wykonania: Pokroić kiełbasę. Wlać olej do patelni, rozgrzać i wrzucić kiełbasę. Cebulę obrać, pokroić i wrzucić ją na patelnie, zmniejszyć ogień. Do miski wybić jaja, posolić, wlać 2duże łyżki mleka. Do przysmażonej kiełbasy z cebulką dodać obrane ze skóry i pokrojone w kostkę pomidory, poddusić razem do momentu odparowania soku. Jaja roztrzepać widelcem i wlać na patelni. 

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Jak uwieść faceta przez Internet?

Liczba użytkowników, którzy korzystają z portali randkowych w Internecie wciąż rośnie, a większość z tych „miejsc” stało się miejscami uwodzenia i poszukiwania bratniej duszy. Jednakże, aby uwodzić i przyciągać osoby na tego typu stronach należy wziąć pod uwagę kilka czynników.

Umieść zmysłowe zdjęcie.

Faktem jest, że osoby ze zdjęciem dostają więcej odwiedzin niż Ci, którzy zdjęcia nie umieszczają. Ponadto osoby, które zamieszczają bardziej zmysłowe zdjęcia cieszą się większym zainteresowaniem.

Dokładnie uzupełnij profi.

Jest wielu ludzi, którzy bardzo poważnie podchodzą do tego typu stron i wykorzystują je, aby znaleźć osobę, z którą mogliby się związać. Dziś wiele szczęśliwych związków zaczęło się poprzez znajomość na portalach randkowych. Biorąc pod uwagę te fakty powinnaś wypełnić profil dokładnie, umieścić informacje, które mogą przyciągnąć odpowiedniego mężczyznę. Jeżeli napiszesz dużo o sobie, o swoich pasjach, zainteresowaniach pokażesz, że interesuje cię coś więcej niż tylko przygodny seks, czy powierzchowna znajomość. Dasz do zrozumienia, że interesujesz się związkiem do dłuższą metę.
Szukaj innych użytkowników.

Poszukiwanie i odwiedzanie profili innych użytkowników jest dobrym sposobem na to, aby zostać zauważonym. Portale randkowe dysponują możliwością zaawansowanego wyszukiwania poprzez płeć, wiek, region zamieszkania czy zainteresowania. Bardziej zaawansowane wyszukiwanie pozwala na ograniczenia osób, które mogą spełniać twoje kryteria, co ułatwia możliwość trafienia na właściwą osobę. Jeżeli będziesz odwiedzać profile wybranych przez ciebie osób możesz być pewna, że wcześniej czy później te osoby zaglądną na twój profil i zainteresują się, kim jesteś.
Postaraj się zrobić jak najlepsze pierwsze wrażenie przy pierwszym kontakcie.

Zazwyczaj portale randkowe dają możliwość wysyłania wiadomości między użytkownikami. Pierwszy kontakt jest bardzo ważny i od niego zależało będzie czy nawiąże się między wami dalsza znajomość. Jeżeli naprawdę chcesz zaimponować drugiej osobie, bo chciałabyś, aby połączyło was coś więcej musisz dobrze się zastanowić nad treścią wiadomości. Jakość tej wiadomości określi czy jest pierwszą z wielu czy też ostatnią. Zazwyczaj wiadomość tekstowa wysłana bez konkretnej treści pozostanie bez odpowiedzi. Jeżeli naprawdę chcesz się wyróżnić i pozostawić dobre wrażenie musisz wysłać dobrze przygotowaną wiadomość, jej treść musi wskazywać, że dobrze zapoznałaś się z profilem osoby, do której piszesz. Osoba ta będzie miała świadomość, że przyłożyłaś się i że faktycznie jesteś zainteresowana, a więc szansa na otrzymanie odpowiedzi będzie dużo większa.

sobota, 11 czerwca 2011

Młodzieżowe gadżety

Wszyscy lubimy różnego rodzaju gadżety a najbardziej wszelkie nowinki techniczne. Umilają one czas, pozwalają się nam kontaktować ze znajomymi właściwie w każdym miejscu na świecie a dla niektórych osób są nawet częścią sposobu bycia.
Dzisiejszy rynek oferuje wiele nowości od telefonów komórkowych po iPody i wiele innych. Poza technicznymi gadżetami lubujemy się w różnego rodzaju bibelotach jak odjazdowe torebki, śmieszna kubki, figurki, okulary czy elementy garderoby.
Jeśli ktoś nie ma pomysłu na prezent są to ciekawe przedmioty warte uwagi. Lubimy być zaskakiwani i chcemy dawać oryginalne podarunki. Dlatego warto przyjrzeć się nietypowym rzeczom, jakie proponuje wiele sklepów z fajnymi młodzieżowymi gadżetami.
Dla zakochanych proponujemy ciekawie zaprojektowany kubeczek w kształcie serca. Jest nie tylko zaskakującym prezentem ale również przedmiotem codziennego użytku, która będzie nam przypominać o ukochanej osobie. Niektóre tego typu wynalazki potrafią zmieniać kolor pod wpływem gorącej wody. Obecnie nie możemy się zupełnie obejść bez cudów techniki.
Prawie każda osoba posiada telefon komórkowy. Jest on potrzebny nie tylko po to aby kontaktować się z innymi ale również nadaje się do wykonywania zdjęć i słuchania muzyki. Dobry muzyczny telefon to nie lada gratka dla nastolatka. Dzisiaj można już nabyć telefony o dużej pojemności nawet do 16 giga. Świetnie sprawdzają się na wycieczkach kiedy można robić zdjęcia i umilać sobie czas słuchając muzyki podczas podróży.
Poza telefonami jest jeszcze kilka innych fajnych rzeczy godnych polecenia. Jedna z nich to multimedialna ramka na zdjęcia i do odtwarzania filmów. To ciekawy gadżety idealny jako prezent. Spełnia rolę mini albumu zdjęciowego. Poza tym dosyć popularne są komputery, ale nie takie całkiem zwykłe lecz zupełnie niezwykłe posiadające oryginalny kształt.
Do takich należy komputer node posiadający charakterystyczny wygląd i wiele możliwości. Jest lekki a jego pojemność to 120G. Coś co niektórych zaskoczy innych ucieszy to kamerofon. Już niedługo mają się pojawić telefony komórkowe z rozbudowanymi funkcjami 20 megapikselowego aparatu fotograficznego posiadającego trzykrotny zoom optyczny- to dopiero wypas.

czwartek, 9 czerwca 2011

JAK ZROZUMIEĆ MĘŻCZYZNĘ?

Jak rozpoznać, że mężczyzna cię kocha? Podobno po tym, że np. planuje wasze wspólne wakacje lub kiedy chce mieć z tobą dzieci.
A dlaczego największą bronią kobiety jest płacz? Jak zatrzymać przy sobie faceta? Jak uwieźć mężczyznę na odległość? Poznaj odpowiedzi na te pytania.
On jest z zupełnie innej planety!

Czasem twój facet wydaje ci się być gościem z zupełnie innej planety niż twoja? Tak, zwłaszcza gdy nie potrafi odróżnić sukienki od spódnicy. Dla niego to jedno i to samo! 
Albo kiedy rozrzuca wszędzie swoje skarpetki a kiedy zwracasz u uwagę to jakbyś mówiła do cegły.
Vika90 na jednym z forów internetowych pisze: "On po prostu ma swój świat, trzeba do takiego podejść, złapać za rękę, zapytać - Słyszysz mnie i widzisz?, czyli nawiązać kontakt słuchowy i wzrokowy i powiedzieć co ma się do powiedzenia".
No i jak tu zrozumieć mężczyznę?

Okazuje się, że mężczyźni tak naprawdę są bardzo prości w obsłudze. Piotr Mart, autor ebooka pt: "Mężczyzna od a do z" odkrywa tajemnice męskiej psychiki. Udziela też odpowiedzi na pytanie - Jak zrozumieć mężczyznę i stworzyć związek, w którym będziesz szczęśliwa i kochana.
Książka jest rewelacyjna. Przeczytałam i stwierdziłam, że rzeczywiście z moim mężczyzną powinnam postępować tak, jak napisano. Zrozumiałam, że on dawał mi czasem do zrozumienia, że oczekuje wsparcia, wyrozumiałości a nie tylko zrzędzenia, że znów coś nie tak. Staram się robić tak jak napisano, kiedy chce milczeć milczymy, kiedy rozmawiać rozmawiamy. Bardzo zbliżyliśmy się do siebie, a on nawet nie wie, że to dzięki „sztuczkom” i radom zawartym w książce. :roll: Dziękuję i polecam wszystkim!

wtorek, 7 czerwca 2011

Wyglądaj pięknie na wakacjach :)

Po pierwsze odpowiednia dieta.Wiem, trudno oprzeć się bułce drożdżowej czy paczce chipsów, ale jeśli chcesz, żeby uda były smukłe, a brzuszek płaski, musisz z tego zrezygnować! I nie ma wymówki, że najwyżej nie zjesz śniadania albo obiadu.
Śniadanie, to podstawa, i nigdy nie wychodź rano z domu z pustym żołądkiem.
Jeśli nie chcesz zapychać się pieczywem tradycyjnym, zastąp je chrupkim, lżejszym, ale koniecznie wieloziarnistym, to ułatwia przemianę materii. 3-4 kromki takiego pieczywa powinny wystarczyć na dzień dobry. Do tego nabiał, czyli jakiś serek, którym posmarujesz pieczywo (możesz to potem polać miodem, albo położyć trochę dżemu, albo ogórek, rzodkiewkę, kiełki, co tam lubisz;)), albo twaróg do którego możesz wkroić rzodkiewkę, ogórek, szczypiorek - pyyycha! Plasterek "chudej" wędliny też jest mile widziany. Do popicia sok, lub herbata.
Możesz zamiast pieczywa zjeść na śniadanie musli, zalane mlekiem lub jogurtem.

Teraz możesz wyjść z domu i bądź pewna, że wszystko co zjadłaś organizm spali, a Ty będziesz miała energię na cały dzień.
Drugie śniadanie to może być owoc (banan, jabłko, kiwi) i jogurt.
Obiad w domu, tu raczej już nie macie wyboru, bo trzeba ładnie zjeść co mama przygotowała:)
Jeśli jesz kolację, to najpóźniej koło 18-tej i raczej lekkostrawną. Po tej godzinie zmniejsza się metabolizm organizmu i istnieje ryzyko, że część jedzenia odłoży się w postaci tłuszczyku tu i tam, a tego chyba nie chcemy?:)
Oczywiście pamiętaj, że w ciągu całego dnia musisz dużo pić, najlepiej niegazowanej wody, ok. 2 litrów.
Zapomnij o wszelkich colach i gazowanych, słodkich napojach - to bomby kaloryczne! A na dodatek powodują, że brzuszek jest jak balonik.

Acha! Wielkim łukiem omijaj wszelkie miejsca z fast-foodami. Znajdziesz tam same niezdrowe i bardzo kaloryczne przekąski, które są głównym powodem cellulitu i odkładającego się tłuszczu na całym ciele! Lepiej zjedz banana albo zielone jabłuszko.
Teraz pielęgnacja ciała.Pewnie większość z was ma po zimie szorstką i wysuszoną skórę, a na udach nieco nierówności... Trzeba się tym zająć.
Codziennie podczas kąpieli masuj całe ciało namydloną szorstką rękawicą, lub gąbką do masażu, okrężnymi ruchami, aż do zaróżowienia się skóry. W ten sposób poprawiasz krążenie, dzięki czemu skóra jest bardziej ukrwiona i dotleniona.
Dobrze byłoby też zakończyć kąpiel chłodnym/zimnym prysznicem, bo skóra dzięki temu nabiera jędrności, ale jeśli nie znosisz zimnej wody, to się nie zmuszaj.
Po osuszeniu ciała czas na nawilżenie.
Koniecznie codziennie w całe ciało wmasuj balsam nawilżający bądź ujędrniający, dzięki któremu skóra będzie miękka, gładka i odpowiednio nawilżona.
Po tygodniu takiej pielęgnacji powinnaś zauważyć pierwsze efekty! Ale nie rezygnuj z pielęgnacji, taki kąpielowy rytuał powinien wejść Ci w krew, tak jak codzienne mycie zębów rano i wieczorem.
Nie zapominaj o dłoniach i stopach, one też potrzebuję pielęgnacji. Codziennie przed snem zaserwuj im dawkę kremu. W sklepach znajdziesz całą gamę kremów do pielęgnacji dłoni i oddzielnych do pielęgnacji stóp - gdy już teraz zaczniesz o nie dbać, latem z dumą założysz klapki!

Czas na buzię.
Myj ją preparatem przeznaczonym do twojej cery, nigdy zwykłym mydłem! Po wysuszeniu twarzy przetrzyj tonikiem a następnie wklep krem pasujący do twojej cery. Jeśli nie wiesz jaki wybrać, zawsze możesz zapytać Panią w drogerii, a doradzi Ci najlepszy.
Raz w tygodniu zrób peeling, a następnie połóż maseczkę, też odpowiednie do rodzaju twojej cery.
Bez ćwiczeń ani rusz!Nie osiągniesz pełnego efektu pięknej skóry i figury, jeśli nie będziesz ćwiczyć.
Nie mówimy tu o jakichś forsownych ćwiczeniach na siłowni czy w klubach.
Wystarczy, że codziennie poświęcisz kilkanaście minut na gimnastykę.

Najprostsze rozwiązanie to rezygnacja z windy i ruchomych schodów.
Wszędzie, gdzie się da, wchodź po schodach, świetnie pracują wtedy partie pupy i nogi, to czym chcemy się pochwalić latem. Na efekty trzeba trochę poczekać, ale właśnie dlatego już teraz zacznij ćwiczyć, żeby do wakacji osiągnąć upragniony cel.
Drugie, proste rozwiązanie to zwykłe chodzenie, ale nie powolne spacery, a dziarski marsz. Zamiast jechać 1-2 przystanki autobusem, przejdź je piechotą, poprawisz kondycję a nogi i pupa nabiorą jędrności i smukłości.
Świetnym ćwiczeniem jest jazda na rolkach. Pracują prawie wszystkie części ciała, a zwłaszcza pupa i uda!
Masz rower? Świetnie! Jak tylko masz pół godziny wolnego, wsiadaj na rower i jedź! Najlepiej namów też swoją koleżankę, albo chłopaka, będzie Wam raźniej i weselej.

Na płaski brzuszek najlepsze są oczywiście "brzuszki", które możesz wykonywać w domu oglądając swój ulubiony program w tv. Nie nudzisz się wtedy w fotelu, nie podjadasz zgubnych chipsów czy słodyczy, a bez większego wysiłku formujesz piękny brzuch, który latem pokażesz bez skrępowania.

niedziela, 5 czerwca 2011

Opalaj się bezpiecznie !!

Opalanie dla każdego

Ponieważ promieniowanie UV przenika nawet poprzez szyby, latem musisz stosować kosmetyki z filtrem nie tylko na plaży. Kupując je, sprawdź, czy jednakowo skutecznie chronią przed promieniowaniem UVB (oznaczenia na opakowaniach SPF), jak i UVA (oznaczenie IPD/PPD), a wysokość filtrów dobierz do swojej karnacji i fototypu.

Skóra fotowrażliwa
Jeśli Twoja cera jest bardzo jasna, łatwo ulegająca poparzeniu, jesteś w gronie osób o fototypie 0 lub I. Oznacza to, że Twoja skóra jest fotowrażliwa i w ogóle nie toleruje słońca. Jedyna bezpieczna opalenizna, na jaką możesz sobie pozwolić, to ta z tubki samoopalacza. Przebywając w promieniach UV, musisz się chronić kosmetykami o bardzo wysokim faktorze ochronnym (powyżej 40). Ponieważ Twoje ciało, nawet chronione kosmetykami, bardzo łatwo ulega poparzeniom, a także uczuleniom, zawsze miej ze sobą łagodzący preparat na przedawkowanie słońca.

Samoopalacze:

1. L’Oréal Paris Sublime Bronze, 300 ml – 90 zł;
2. Germaine De Capuccini, pianka samoopalająca, 200 m – 162 zł;
3. Nivea Sun, samoopalający spray w areozolu, 125 ml – 29 zł;
4. Avon, samoopalacz w sprayu do jasnej karnacji, 150 ml – 29,90 zł;
5. Thalgo, samoopalacz do ciała w sprayu, 125 ml – 72 zł;
6. Shiseido, żel samoopalający do twarzy i ciała Brilliant Bronze, 150 ml – 112 zł;
7. Lancôme Aqua Flash Bronzer, samoopalacz w postaci wody, 125 ml – 130 zł.

Kremy z filtrem:

8. La Roche-Posay, mleczko Anthelios XL Aqua-Lait 50 +, 100 ml – 55 zł;
9. Lirene, emulsja do skóry wrażliwej SPF 61, 100 ml – 22 zł;
10. Avene, krem ochronny 50 +, 16 zł;
11. Mustela, krem dla niemowląt i dzieci 50 +, 50 ml – 70 zł;
12. SVR krem 100 Ultra Max, 50 ml – 53 zł;
13. Vichy Capital Soleil, krem do twarzy przeciw reakcjom alergicznym 50+, 50 ml – 60 zł. 

Na ratunek skórze:
1. Vichy Capital Soleil, mleczko po opalaniu Apres Soleil, 100 ml – 50 zł;
2. ApiPanten, pianka propolisowa na poparzenia, 135 ml – 19 zł;
3. L’Oréal Solar Expertise, mleczko do ciała po opalaniu, 200 ml – 35 zł;
4. Lirene Ratunek po przedawkowaniu słońca, 125 ml – 18 zł;
5. Panthenol 6%, spray łagodzący poparzoną skórę, 12 zł;
6. Ziaja Sopot Sun, mleczko po opalaniu ujędrniające, 200 ml – 9 zł.

Cera o jasnej karnacji

Jeżeli Twoja skóra jest jasna, ale nie wykazuje żadnych niepożądanych reakcji na promieniowanie UV, masz tzw. średni fototyp (II – III), co znaczy, że śmiało możesz korzystać ze słońca pod warunkiem, że będziesz chronić włosy i skórę kosmetykiem o dosyć wysokim filtrze ochronnym (minimum 25). Jeżeli dużo przebywasz na powietrzu, zawsze miej ze sobą ochronny preparat i pamiętaj, że lepiej stosować kosmetyk o wyższym niż za niskim faktorze – i tak się opalisz, ale nie oparzysz. Aby dobrze przygotować skórę na spotkanie ze słońcem, przed wyjazdem łykaj doustne kapsułki wzmacniające skórę i sprawiające, że opalenizna jest ładniejsza i trwalsza.

Wygodne i praktyczne:

1. Clarins, sztyft na sznureczku „na każde warunki” do najwrażliwszych części twarzy (oczy, usta, nos) SPF 30, 95 zł;
2. L’Oréal Paris Sun Pocket, emulsja ochronna w miniaturowym płaskim opakowaniu SPF 40, 30 ml – 30 zł;
3. Shiseido Suncare, ochronny puder w kompakcie SPF 30, 122 zł;
4. Garnier Ambre Solaire, transparentny żel ochronny w sprayu SPF 30, 200 ml – 40 zł.

Słońce w pigułce:
Solarin Max zapewnia ładny odcień opalonej skórze, 40 kapsułek – 35 zł.
Vitrum Sun kompleks witamin chroniący skórę przed promieniami słonecznymi, 30 kapsułek - 18 zł.
Bio-Karoten z witaminą E, chroni skórę i zapewnia zdrową opaleniznę, 30 kapsułek – 20 zł.
Capivit Sun System chroni skórę przed wolnymi rodnikami, 30 kapsułek – 16 zł.

Kremy z filtrem:

5. Lancaster Precious Sun, krem ochronny SPF 30, 50 ml – 382 zł;
6. Iwostin Solecrin, krem ochronny SPF 25, 75 ml – 28 zł;
7. Germaine De Capuccini, krem przeciwzmarszczkowy do opalania SPF 30, 50 ml – 121 zł;
8. Oceanic AA Sun Care, delikatny balsam do opalania UVB 30, 75 ml – 22 zł;
9. Ziaja Sopot Sun, preparat ochronny na usta i znamiona SPF 40, 15 ml – 7 zł.


Cera o ciemnej karnacji
Jeśli jesteś brunetką o oliwkowej skórze i opalasz się na czekoladkę, należysz do niewielkiej grupy osób o tzw. wysokim fototypie (IV), mało wrażliwych na słońce. Nie powinnaś rezygnować z ochronnych kosmetyków (dermatolodzy ostrzegają, że osoby o ciemnej karnacji mają też więcej znamion i pieprzyków, które nadmiernie opalane grożą nawet rakiem skóry), ale wystarczy, jeśli zastosujesz na początek krem z faktorem ochronnym minimum 15, a później, gdy skóra przywyknie do słońca, niższe (10 – 6). Odcień naturalnej opalenizny możesz podkreślić rozświetlającym balsamem lub pudrem.

Podkreśl opaleniznę:

1. Guerlain Terracotta, brązujący puder w pędzlu, 223 zł;
2. Pupa, puder brązujący, 75 zł;
3. Rimmel, puder brązujący, 23 zł;
4. Mary Kay, puder brązujący, 60 zł;
5. Lancôme Star Bronzer, puder brązujący w kompakcie, 165 zł;
6. Johnson’s Holiday Skin, balsam do ciała, 200 ml – 18 zł;
7. Dove, balsam brązująco-nawilżający Summer Glow do ciemnej karnacji, 250 ml – 17 zł.

Kremy z filtrem:

8. Clarins, krem przeciwzmarszczkowy zapewniający wzmocnioną ochronę skóry twarzy SPF 15, 75 ml – 115 zł;
9. Lancaster, ochronno-reperacyjny żel SPF 8, 50 ml – 382 zł;
10. Dermosan, krem półtłusty nawilżająco-regenerujący, 50 ml – 8 zł;
11. Lirene Family, mleczko ujędrniające SPF 8, 300 ml – 22 zł.

Włosy w słońcu:

1. L’Oréal Professionnel Solar, krem regenerujący do włosów, 150 ml – 50 zł;
2. Kérastase Soleil, ekran ochronny do włosów farbowanych, 100 ml – 85 zł;
3. Joanna Sun Protect, szampon ochronny, 200 ml – 6 zł.